Kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki – tak przeciętny Kowalski postrzega darmową służbę zdrowia. Żeby leczyć się prywatnie, musiałby zarabiać krocie. I tak źle, i tak niedobrze. No więc Kowalski, żeby nie umrzeć w kolejce, wyskrobie ostatni grosz i zapisze się na prywatną wizytę. Tam miło, szybko, ale czy za te kilkaset złotych ma gwarancję, że diagnoza została dobrze postawiona? Publiczna służba zdrowia niejednokrotnie przegrywa z prywatną. Lecznice są generalnie źle zarządzane, toną w długach. Do tego z roku na rok pieniędzy wbudżecie jest coraz mniej. Dyrektorzy już nieraz stali przed dylematem: odsyłać pacjentów, czy dalej się zadłużać. Kiedy musimy wykonać poważniejszy zabieg lub skorzystać z porady specjalisty, często okazuje się, że na bezpłatną pomoc trzeba czekać wiele miesięcy. W takiej sytuacji wiele osób wybiera usługi oferowane przez prywatną służbę zdrowia, dodatkowo płacąc za szybką usługę. – Gdy chodzi o bardzo poważne choroby, zabiegi czy operacje, nie należy kombinować z szukaniem prywatnych specjalistów. Nawet najdroższy prywatny gabinet nie ma czasem odpowiedniego oprzyrządowania, sal operacyjnych, zespołu lekarskiego– twierdzi Profesor Jan Stasiewicz z Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku.
Źródło: Gazeta Wyborcza