Ból fizyczny będący kamuflażem depresji to jeden z powodów, dla których to zaburzenie psychiczne czasem trudno rozpoznać. - Maska depresji może występować nawet u kilkunastu procent chorych.
Szczególnie kobiety mają skłonność do somatyzacji psychicznych dolegliwości - mówi doc. dr hab. Janusz Heitzman, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Psychiatrzy w takich przypadkach często mówią o depresji bez depresji. Osoba chora nie jest smutna, ale czuje się stale zmęczona, ociężała, osłabiona. Nadmierne zmęczenie pojawia się po niewielkim wysiłku fizycznym i umysłowym i trwa dłużej niż zwykle. Wypoczynek nie przynosi ulgi. Chory często przechodzi drobne infekcje, bo depresja osłabia działanie układu odpornościowego. Objawem depresji mogą być też problemy ze snem. Dopiero po pewnym czasie pojawia się obniżony nastrój. Nie jest on bardzo silny, dla otoczenia chorej osoby będzie dostrzegalny jako przygnębienie, smutek, niechęć do okazywania radości. Nawet jeśli taki chory śpi, to sen nie daje mu wypoczynku, ale potęguje zmęczenie. Rozregulowany zegar biologiczny, który odpowiada za równowagę nastroju i aktywności, sprawia, że chory czuje się senny w ciągu dnia. Dlatego czasami psychiatra może rozpoznać depresję jedynie na podstawie zaburzeń snu. Szczególnie narażone na depresję są osoby cierpiące na migreny - wynika z badań przeprowadzonych przez dr Giselę Terwindt, neurologa z Leiden University w Holandii.
Źródło: Wprost