Samorząd aptekarski chce, aby apteki mogły należeć wyłącznie do farmaceutów.
Domaga się także wprowadzenia limitów przy uruchamianiu nowych placówek. Naczelna Izba Aptekarska (NIA) przedstawiała te postulaty już wcześniej, ale bez rezultatu. Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia twierdzili, że wprowadzenie tych pomysłów w życie byłoby niezgodne z prawem Unii Europejskiej - oznaczałoby uprzywilejowanie jednej z grup kosztem innych.
Farmaceuci wracają jednak do swych postulatów uzbrojeni w dwa wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Najnowszy, z 1 czerwca, mówi, że stosowanie limitów demograficznych i geograficznych przy zakładaniu aptek - choć sprzeczne ze swobodą przedsiębiorczości - nie jest jednak sprzeczne z prawem. Wubiegłym roku natomiast Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że posiadanie i prowadzenie apteki może być zastrzeżone wyłącznie dla farmaceutów. Już na drugi dzień po najnowszym wyroku prezes NIA, Grzegorz Kucharewicz, wystosował do minister zdrowia Ewy Kopacz pismo z informacją o unijnych orzeczeniach, podkreślając, że w tej sytuacji dotychczasowa argumentacja resortu, iż realizacja postulatów naruszałaby swobody chronione międzynarodowymi traktami, jest już nieaktualna.
W Małopolsce większość aptek należy do niefarmaceutów. Piotr Jóźwiakowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie, przekonuje, że apteki przez nich prowadzone częstokroć są nastawione wyłącznie na zysk, brakuje w nich rzetelnej porady, nie ma koniecznych dla pacjenta leków - m.in. recepturowych - których sprzedaż jest nieopłacalna. Nie wszyscy podzielają jego zdanie. Anna Chojnacka, właścicielka dziesięciu aptek w Krakowie, przypomina, że kierownik placówki, którym może być tylko farmaceuta, podpisuje oświadczenie, że bierze odpowiedzialność za jej prowadzenie. - Nie widzę możliwości, by zatrudniani przeze mnie specjaliści mogli działać wbrew interesom pacjenta - zaznacza.
Źródło : Dziennik Polski