Cierpliwość + wolny czas + pieniądze = terapia alergologiczna. Z roku na rok rośnie liczba szczepionek, które mają nas chronić przed ewentualną chorobą. Chyba już każdy słyszał o możliwości zaszczepienia się przeciw grypie czy wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. A ile osób wie o istnieniu szczepionki przeciw alergii?
Okazuje się, że na rynek trafiają coraz to lepsze szczepionki uodporniające na różne alergeny. Sama terapia jest czasochłonna, bo może trwać kilka lat. Polega na przyjmowaniu podskórnych zastrzyków według określonego wcześniej planu. W ciągu roku budżet domowy alergika uszczupli się o 200-500 zł.
Na razie z odczulania korzysta około 100 tysięcy Polaków. Według prezydenta Polskiego Towarzystwa Alergologicznego – prof. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi – to 60 razy za mało osób. Dlaczego tak się dzieje? Niektórzy w ogóle nie wiedzą o takowej szczepionce, są również tacy, dla których koszty są zbyt wysokie, a jeszcze inni nie wierzą w jej skuteczność.
„Najłatwiej odczulić jest kogoś nadwrażliwego na jad owadów (co roku słyszymy o wypadkach śmiertelnych z powodu ukłucia przez osę lub pszczołę), pyłki traw i sierść kota. Wyraźnie trudniej odczulić jest dziś kogoś uczulonego na kurz, ale i tu medycyna z pewnością nie powiedziała ostatniego słowa.”
Pewnie doczekamy się czasów, gdy dzisiejsze innowacyjne szczepionki przeciw alergii – kiedyś staną się niezastąpione i stosowane przez każdego alergika. Tylko, co wtedy poczną alergolodzy...
Źródło: serwisy.gazeta.pl