Rak potrójnie ujemny wyjątkowo często występuje w USA zwłaszcza u młodych kobiet rasy czarnej.
Od kilku lat w USA Zachodniej Europie eksperymentowano przy białaczce i agresywnych postaciach raka piersi z lekiem znanym od dawna w chińskiej medycynie ludowej - trójtlenkiem arsenu. Skuteczny przy białaczce, przy terapii raka piersi miał jednak zasadnicze wady: nie można go było wprowadzić wprost do guza gdzie działał efektywnie, wprowadzony do krwi był szybko usuwany z organizmu, zanim dotarł do guza.
Ponadto trójtlenek arsenu jest niesłychanie toksyczny i szybko niszczy komórki wątroby i nerki. Badacze postanowili więc otoczyć trójtlenek arsenu nanocząsteczkami metalu, który nie reagowałby z tym związkiem, ale mógłby wzmocnić jego działanie, nie zwiększając toksyczności. Te nanocząstki stanowiące kompozycję dwóch metali, zwane nanobinami zawierające w środku trójtlenek arsenu zostały umieszczone w cząsteczkach tłuszczu - liposomach - stanowiących swoisty "wehikuł transportowy" w organizmie.
Liposomy zawieszono w cząsteczkach substancji chemicznej, co miało je ochronić przed zbyt wczesnym rozpadem we krwi i uwolnieniem nanobinów. Tak przygotowane liposomy wprowadzono następinie do organizmu myszy, z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Poprzednia terapia trójtlenkiem arsenu wprowadzanym wprost do organizmu, na myszy te nie działała. W trakcie badań okazało się że udaje się, przy pomocy nanobinów z trójtlenkiem arsenu, zahamować rozrost guza i następuje jego powolne zmniejszanie. Indukują one bowiem w komórkach rakowych proces rozpadu komórkowego - apoptozę. Uwalniane były one bowiem w kontakcie z komórkami rakowymi guza, o innej budowie i działaniu niż komórki zdrowe.
Źródło : Wp.pl