Strona główna
Lewo
Prawo

Ograniczenia „Pacjentów bez granic“

Nowa dyrektywa nic nam nie przyniesie.

 

Projekt unijnej dyrektywy „Pacjenci bez granic“, który stwierdza, że każdy obywatel Unii Europejskiej może, w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, leczyć się w dowolnej firmie medycznej w dowolnym państwie, obudził nadzieje polskich pacjentów. Niestety, obiecująca z nazwy dyrektywa, niewiele ma nowego do zaoferowania. Tak naprawdę powtarza przyjęte już uregulowania i sankcjonuje dotychczasowe orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS).

 

W przypadku leczenia szpitalnego, wymagającego co najmniej jednego noclegu, sytuacja nie ulegnie zmianie. Chcąc liczyć na refundację ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), jak obecnie, trzeba będzie ubiegać się o wcześniejszą zgodę Funduszu. W wypadku podstawowej opieki zdrowotnej i opieki ambulatoryjnej zgoda taka nie będzie wymagana, jednak i w jednym i drugim przypadku pacjent będzie musiał wyłożyć własne pieniądze, a dopiero potem może otrzymać zwrot z NFZ i jedynie w takiej kwocie, jaką Fundusz wydałby na takie leczenie w kraju. Dodatkowo finansowanie niektórych usług ambulatoryjnych (tych droższych), też będzie wymagało zgody ubezpieczyciela. Lista zostanie dopiero ustalona. Natomiast przeszczepy i opieka długoterminowa znalazły się w ogóle poza granicami zainteresowań dyrektywy „bez granic“.

 

Taka regulacja nie spowoduje masowych wyjazdów Polaków na leczenie za granicami. Uważa tak np. były minister zdrowia Marek Balicki, który podkreśla, że wizyta u kardiologa w Belgii kosztuje 60 euro, podczas gdy NFZ płaci za nią jedynie 10 euro. Do tego trzeba dodać koszty wyjazdu i kłopoty organizacyjne. Taniej wyjdzie leczenie, nawet prywatnie, w kraju. Zresztą transgraniczny ruch pacjentów w UE w ogóle jest niewielki. W sumie, narodowi ubezpieczyciele krajów Wspólnoty wydają na ten cel około 1 proc. zebranych składek.

 

Dla jednych, biedniejszych, ważną przyczyną małego ruchu w turystyce medycznej są różnice cen, u innych wynika to z małej wiedzy o takich możliwościach. Prof. Cezary Włodarczyk z Collegium Medicum UJ przypomina badania Eurobarometru z przed roku na temat wiedzy europejskich pacjentów o swoich prawach poza granicami kraju. Wiedzę na ten temat posiadał jedynie nikły procent unijnych obywateli. Najlepiej wypadli mieszkańcy mało ludnego Luksemburga. Wychodzi więc na to, że projekt unijnej dyrektywy jedynie porządkuje unijne prawo, ale w rzeczywistości niewiele zmieni.

 

A jednak…!  A jednak minister Ewa Kopacz na spotkaniu unijnych ministrów zdrowia oprotestowała taką wersję prawa i apeluje do polskich europosłów, by wsparli jej stanowisko podczas jesiennych prac w Parlamencie Europejskim. Dlaczego? Otóż dyrektywa wprawdzie dotyczy wyłącznie sytuacji pacjentów poza granicami kraju, ale może się okazać, że w ramach dostosowywania się do jej regulacji, będziemy musieli dokonać rewolucyjnych zmian w krajowym systemie ochrony zdrowia.  

 

Według dyrektywy każdy pacjent w Unii (także z Polski), ma prawo do leczenia na podstawie swojego krajowego ubezpieczenia zdrowotnego (u nas jest to NFZ) w całej Unii, na warunkach opisanych powyżej. To prawo może realizować nie tylko w dowolnym kraju, ale i w dowolnej firmie, publicznej lub niepublicznej, w takiej, która ma kontrakt z tamtejszym ubezpieczycielem i w takiej, która takiego kontraktu nie ma. Tymczasem w Polsce na leczenie w ramach ubezpieczenia w NFZ możemy liczyć jedynie wtedy, gdy skorzystamy z usług firmy, która kontrakt z Funduszem posiada. Inaczej nie możemy liczyć na jakąkolwiek refundację. I tu właśnie pies jest pogrzebany, bo przecież Polska to też jest „dowolny kraj Unii“ i może jednak polski pacjent nie powinien mieć tu mniejszych praw niż będzie miał ten sam polski pacjent w dowolnym kraju poza Polską.

 

Po drugie, zasadne jest pytanie, czy Fundusz może traktować inaczej podmioty gospodarcze w Polsce, a inaczej za granicą, a dokładniej, czy może refundować leczenie za granicą również w firmach, które nie mają kontraktu, a w kraju postępować odwrotnie? Jeżeli NFZ nie może postępować inaczej wobec tego samego pacjenta i firmy w Polsce, a inaczej poza jej granicami, to znaczy, że polski pacjent zamiast do czeskiej Pragi, może pojechać do dowolnego kardiologa na Pragę-Południe wWarszawie, zapłacić, wziąć rachunek, przynieść go do Funduszu, a ten musi oddać mu tyle pieniędzy, ile płaci za takie porady u specjalisty, z którym ma podpisany kontrakt. Limity znikają, kolejki się skracają, ale NFZ ma kłopot. Na początku każdego roku Fundusz mniej więcej wie, ile będzie miał pieniędzy. Za nie kontraktuje świadczenia. Nie kontraktuje ich jednak tyle, ile rzeczywiście potrzeba, ale tyle, na ile go stać. To właśnie jest limit.

 

Źródło : Dziennik Polski


Tagi
Przed użyciem zapoznaj się z ulotką, która zawiera wskazania, przeciwwskazania, dane dotyczące działań niepożądanych i dawkowania oraz informacje dotyczące stosowania produktu leczniczego, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.
Reklama w AM
tel. +48 (22) 628 20 54
reklama@aptekimedyczne.pl
Kontakt AM
tel. +48 (22) 628 20 54
sekretariat@aptekimedyczne.pl
Współraca z AM
tel. +48 (22) 628 20 54
info@aptekimedyczne.pl
Dział handlowy w AM
tel. +48 (22) 628 20 54
handlowy@aptekimedyczne.pl
  • Wszelkie prawa zastrzeżone
  • Apteki Medyczne
Projekt zrealizowany przez Benhauer (www.benhauer.pl)