Polscy naukowcy potwierdzili wnioski z amerykańskich badań, które wykazały, że detergenty zwiększają ryzyko zachorowań na raka.
Naukowcy odpytali Amerykanki z domniemanych czynników ryzyka raka piersi, jak: obciążenia rodzinne, wiek wystąpienia pierwszej i ostatniej miesiączki, wiek podczas pierwszego porodu, palenie tytoniu, picie alkoholu, stosowanie hormonów, aktywność fizyczną i masę ciała, ale zapytali również o to, czy używały dużo środków chemicznych w swoim domu. Dane, które zebrano, przeanalizowano pod dwoma kątami: po pierwsze - zależności między ilością używanej chemii gospodarczej a zachorowaniami, a po drugie - ryzykiem nowotworu a ewentualnym obciążeniem genetycznym.
Okazało się, że ryzyko zachorowania na raka piersi było dwukrotnie wyższe u kobiet stosujących największą ilość środków czystości niż u kobiet korzystających z nich sporadycznie. Do podobnych wniosków naukowcy doszli w przypadku odświeżaczy powietrza. - Abstrahując od danych statystycznych, zawarte w tym badaniu wyniki zgodne są merytorycznie z naszą wiedzą o powstawaniu nowotworów hormonozależnych.
Można więc postawić hipotezę, że związki takie jak: benzen, styren i terpeny mają udokumentowane działanie rakotwórcze - powiedziała w rozmowie z dziennikarką portalu iWoman.pl, dr hab. Zofia Mazerska, wybitny ekotoksykolog z Katedry Technologii Leków i Biochemii Politechniki Gdańskiej. Naukowcy piszą, że w środkach czystości i odświeżaczach powietrza możemy znaleźć ftalany, terpeny (izoprenoidy), polichlorowane bifenyle. Tę grupę związków nazywa się w ekotoksykologii ksenoestrogenami. To główni winowajcy niepokojącej hipotezy o narażeniu na raka kobiet, które mają częstą styczność z detergentami.
Źródło : Nowości