Apetycznie wyglądające jagody zjedzone prosto z krzaczka mogą spowodować bąblownicę.
Pasożyt, który ją wywołuje, to tasiemiec lisi, a objawy choroby przypominają raka. Po zjedzeniu zakażonego owocu w jelicie cienkim człowieka z jaja uwalnia się mikroskopijna larwa tasiemca lisiego. Ten pasożyt ma zaledwie ok. 2 mm długości, jest zabójczy. Jego jaja są odporne, na warunki środowiska zewnętrznego. Giną dopiero w temperaturze powyżej 50 stopni C. Choroba najczęściej występuje na Warmii, Mazurach, Podkarpaciu i na Pomorzu, gdzie zwierząt jest najwięcej.
Co roku w Polsce wykrywa się ją u kilkudziesięciu osób. Człony tasiemca i jego jaja są wydalane na leśne runo i zostają m.in. na jagodach. Człowiek zaraża się, jedząc niemyte jagody, do których przyczepione są jaja. Larwy znajdują w naszym ciele odpowiednie miejsce do zagnieżdżenia się. Najczęściej atakują wątrobę, płuca i mózg. Rozrastają się, tworzącej pęcherzyki o średni kilku centymetrów. Objawy są różne. Mogą to być np. bóle brzucha, nadciśnienie wrotne czy żółtaczka.
Aby ustrzec sie przed tą groźną chorobą, trzeba koniecznie pamiętać o myciu jagód i rąk! - Dlatego tak bardzo apelujemy o to, by myć ręce i przede wszystkim owoce przed zjedzeniem. Każde, ale jagody zwłaszcza. Bąblowica to bardzo groźna choroba - przestrzega Cyryla Staszewska ze stacji sanitarno-epidemiologicznej w Poznaniu. Wykryta wcześnie choroba jest uleczalna, ale zwykle potrzebna jest operacja. Nieleczona doprowadza do śmierci człowieka. To wyjątkowo zdradzieckie schorzenie,bo objawy pojawiają się dopiero po kilku i latach.
Źródło : Fakt