W 2003 roku wykryto nowe, występujące w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu – oporne na prawie wszystkie antybiotyki – bakterie.
Wyniki badań opublikowane w zeszłym tygodniu wskazują na to, że za kilka lat te wielolekooporne bakterie mogą skolonizować całą planetę. Grupa badawcza pod kierunkiem Timothy’ego Walsha z Uniwersytetu w Cardiff wzywa do wzmożenia międzynarodowej czujności. Ich badania dowodzą, że częstość występowania bakterii wzrasta w Indiach bardzo szybko: bakteria była niezwykle rzadka jeszcze trzy lata temu, dziś natomiast powoduje 3% przypadków opornych infekcji jelitowych. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że bakterie te już rozprzestrzeniły się poza subkontynent indyjski.
Naukowcy wykryli je u 37 brytyjskich pacjentów, którzy byli w Indiach w celu przejścia rozmaitych interwencji chirurgicznych: transplantacji narządów, dializ, zabiegów chirurgii plastycznej etc. Na całym świecie zanotowano wiele przypadków zakażenia, w tym jeden we Francji. Ten fenomen jest bardzo groźny, szczególnie dlatego, że zmutowane enterobakterie są oporne na karbapenemy, grupę antybiotyków, które stanowią dziś ostatnią deskę ratunku w przypadku wielolekoopornych szczepów bakteryjnych.
W Europie 25 tys. zgonów rocznie jest związanych z infekcjami spowodowanymi tym rodzajem bakterii. Przyczyną jest brak skutecznych antybiotyków. – Zagrożenie jest poważne – twierdzi Patrice Nordmann, dyrektor jednostki Insermu (Institut National de la Santé et de la Recherche Médicale – Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych), zajmującej się nowo odkrytymi i wielolekoopornymi bakteriami. Przede wszystkim dlatego, że mechanizm oporności bakterii na antybiotyki jest niezwykle skuteczny. Jest związany z genem, który bardzo łatwo przechodzi z jednej bakterii na drugą. – Paryż nie zostanie zaraz zaatakowany – podkreśla jednak Patrice Nordmann. – Proces rozprzestrzeniania się tych bakterii nie ma nic wspólnego z epidemią spowodowaną wirusem, jak było w przypadku wirusa grypy H1N1, który okrążył planetę w ciągu paru miesięcy.
Innym problemem, który komplikuje tylko sprawę, jest to, że gen powodujący oporność – nazwany blaNDM-1 (New Delhi metalo- ß-laktamaza) – jest obecny u bakterii naturalnie występujących w przewodzie pokarmowym i układzie oddechowym człowieka (Escherichia coli i Klebsiella pneumoniae), których niektóre szczepy mogą być patogenne. Ich bliskość z człowiekiem zwiększa więc ryzyko zakażenia, szczególnie w kraju, który zamieszkuje 1,1 miliarda mieszkańców i gdzie higiena i jakość wody nie stoją na najwyższym poziomie. Z tego też powodu na subkontynencie indyjskim gen blaNDM-1 nie występuje tylko w szpitalach, w których przebywa większość pacjentów dotkniętych groźnymi infekcjami. Cyrkuluje też swobodnie w glebie i wodzie.
Turystyka medyczna nie jest więc jedyną możliwą drogą zakażenia. Władze Indii, gdzie ten dział medycyny przynosi szczególnie wysokie dochody, ostro zaprotestowały, twierdząc, że badanie to oczernia Indie, a gen blaNDM-1 jest wszechobecny na ziemi. – Nic nie wskazuje jednak na to, by te wielolekooporne szczepy były bardziej zjadliwe niż inne – podkreśla Patrice Nordmann. Powodują zakażenia układu moczowego i pokarmowego, jednak u niektórych osób zakażonych może nie rozwinąć się infekcja – takie osoby nazywamy zdrowymi nosicielami.
Źródło : Tygodnik Angora